Najnowsze Wpisy

tumtumwirdelops Komentarze (0)
30. marca 2009 01:09:00
linkologia.pl spis.pl
_______________________________________________________________________________________

  Mijały dni, a z każdym przebytym dniem zbliżała się data rozpoczęcia wielkiej powrotnej trasy. Dziewczyny przeszły już wywiady, głupie plotki i początkującą popularność. Chłopacy już to przechodzili, więc nie mieli z tym najmniejszego problemu. Wreszcie nadszedł Ten dzień. Tour bus stał już pod ich domem. Wszyscy biegali po domu zdenerwowani i przekrzykiwali się nawzajem.
- Spokój!- krzyknęła głośno pani Jonas, która pomagała im się przygotować, tym razem rodzice nie jechali juz z nimi, stwierdzili że są już dorośli i poradzą sobie sami.
Na chwilę zapanowała cisza.
- Skoro macie już wszystko, a widzę, że macie, to wyjdźcie z tego biednego domu - dodała kobieta.
- Pa, domku- żegnał się Joe.
- Do zobaczenia za 4 miesiące - dodała Honn
- Jadę z bandą świrusów - podsumowała ich blondynka.
- A ty nie bedziesz tęsknić? Do naszego łóżeczka na przykład - spytał, obejmujac ją ramieniem, wpatrując się w niebo i wspominając te cudowne noce.
- Ekhem- odchrząknęła jego mama.
- W którym tak nam się wygodnie SPAŁO - opanował się, akcentując ostatnie słowo.
- Tak, raz się spało, a raz nie - odpowiedziała mu i szybko uciekła, zostawiając go z mamą.
  On spojrzał na nią przerażony i odwrócił się do rodzicielki z miną niewiniątka.
- My mamo.. no ten.. ee.. nic nigdy.. no .. przeciez wiesz- jąkał się
- Tak, tak, mnie nie oszukasz! Jak mogłeś?! Przecież masz dopiero 21 lat! - krzyczała.
- Nick jest młodszy, a robi to częściej ode mnie! - wrzasnął, po czym od razu zatkał usta.
- Nicholas! - wrzasnęła.
  W tym czasie Joe się ulotnił.
- Słucham, mamo - podszedł do niej na luzie, nie wiedząc, co go czeka.
- Masz poważne kłopoty, jeżeli to, co powiedział Joe jest prawdą - powiedziała z groźną miną.
- Eeee... wszystko, co on powiedział to nieprawda! Mamo, nie możesz mu wierzyć - tłumaczył się, nadal nie wiedząc, o co matce chodzi.
- A więc nie współżyjesz z Honn, tak? - zapytała - Mów prawdę.
- Eeeeee- zaciął się.
  Honn własnie podchodziła do nich, ale słysząc słowa Dennise powoli cofała się w strone tour busa.
- Więc? - zaczęła tupać niecierpliwie nogą.
- No ale mamooooo - uciekał oczami, byle tylko nie spotkać jej groźnego wzroku.
- Jedziemy! - zawołała blondynka z busu.
- To narazie, mamo - odpowiedział szybko i ucałował ją w policzek.
- Porozmawiamy jak wrócicie! - rzuciła mu ostatnie spojrzenie i pomachała reszcie.
- No to się naszym Jonaskom dostanie - zaśmiała się Pam i rozłożyła beztrosko na kanapie.
-Nie tylko nam - zapewnił ją Joe - Przecież to wy jesteście tymi dziewczynami, z którymi współżyjemy, jesteście współwinne - dodał
- A jak powiem, że mnie szantażujesz?
- Ale to nieprawda! Nie wolno kłamać.
- Tak, to by było nie fair. Razem poniesiemy karę... Chociaż was można wykastrować. Mi i Honn nic nie grozi - zaśmiała się.
- Nie!! Bedę Zdzisia broniła choćby własnym ciałem - krzyknęła Honn.
Wtedy Pam zaniosła się jeszcze większym śmiechem, a po chwili z bólem stwierdziła, że nie leży na kanapie, tylko na podłodze.
- Widzisz, jaką mam oddaną partnerke - Nick zwrócił się dumnie do Joe - Twoja nie martwiła sie wykastrowaniem.
- Nieprawda! - krzyknęła, wstając i trzymając się za tyłek.
- No własnie, nieprawda- poparł ją Joe
- Joe musi być cały. I ma mieć wszystko na miejscu - powiedziała - Żartowałam sobie, nie?
- Niech ci bedzie- zaśmiał się Nick i włączył telewizor.
- Oglądajcie, a ja sobie pozwiedzam - stwierdziła po namyśle.

  Mijały godziny, a chłopcy albo się wygłupiali, albo grali na PS, albo oglądali telewizję. A dziewczyny? Usychały z nudy.
- Poróbmy coś! Jeszcze kupa czasu do waszego koncertu! - marudziła blondynka, stając im przed ekranem.
- Ale co ty chcesz robić? To tylko bus. Nic tu nie ma do roboty. Kiedyś kręcilismy filmiki na nasze youtube, a teraz to tak dziwnie - zastanwiał się Nick.
- Świetny pomysł! - wykrzyknęła zadowolona.
- Ty chyba żartujesz? - śmiał się.
- Haha, Nickuś, zrób reaktywację Nick J Show! Proszę - błagała Honn
- Joe, szykuj pałkę - rozkazała Pam.
- O nie! Powariowaliście! Wiecie, jak to bolało - protestował Loczek
- Joe, szykuj balona - poprawiła się blondynka.
- Ha ha ha, to może wy zróbcie wasz show, co ? Np. Pam J Show, też dobrze brzmi.
- Nie-e. Ja to powinnam w horrorach występować, a nie w takich filmikach. No już, dawajcie. Ja będę kamerowała.
- Tej, a co ze mną? - z głębokiego snu obudził sie najstarszy Jonas - Kevin.
- Ah... Dobra, no to ty będziesz... Stojakiem!
- Ha ha ha, Pam, ale jesteś zabawna - zironizował.
- Prawda? - zaśmiała się - Nie no, dobra. No to ty kameruj. Odstąpię ci tego.
- No masz szczęście. Dawać tą kamere - ucieszył się.
- Dlaczego ja? Dlaczego ja? - mruczał pod nosem Nick.
- Nick, to tylko zabawa. Poza tym balonem nie boli - uśmiechnęła się blondynka i usiadła na jakimś "blacie".
- Łatwo ci mówić, to nie ty oberwiesz ''dla zabawy'' balonem po głowie- marudził.
- Honn ci to hojnie wynagrodzi. Prawda? - zwróciła się do brunetki.
- Co? Eee tak, no jasne. Tej, ludzie właśnie! My śpimy teraz wszyscy w jednym ''pokoju'' - przeraziła się Honn.
- Dobra, ja mogę spać tutaj, na tej kanapie - zaoferowała się Pam - Jest wygodna.
- Nick, chyba bedziemy musieli wychodzić do jakiegoś hotelu jak będziemy mieli ochotę - zaczęła się zastanawiać.
- Jejku, ale masz problem. My z Joe wyjdziemy najwyżej wtedy na jakiś spacer czy coś - blondynka pokręciła głową ze zrezygnowaniem.
- A Kevciu? - dopytywała się Honn.
- Weźmiemy go ze sobą.
- No ok, na taki układ moge iść - uspokoiła się.
- Skoro to już wszystko, to zaczynajcie.
- Hi, I'm Nick Jonas - zacęli, a dziewczyny ledwo powstrzymywały śmiech.
  Przez następne kilka minut chłopaki się wygłupiali, bili balonami, skakali, śmiali. To było właśnie prawdziwe Jonas Brothers.
- A na koniec opowiem wam żart - powiedział Joe.
- No dawaj- odpowiedziała mu Honn i usadowiła się wygodnia na kanapie, a reszta poszła w jej ślady.
- Więc: dlaczego kredka zaszła w ciążę? - zaczął.
- Eeee- zaczął zastanawiać się Nick, drapiąc sie niezdarnie w głowę
- Bo ołówek nie miał gumki! - zaczął się śmiać.
Wszyscy razem z nim wybuchnęli śmiechem i jak zwykle najbardziej śmiała się Honn, która zaczęła dusić się i chrumkać ze śmiechu jak świnia. Pam natomiast stoczyła się na podłogę. Filmik zakończył jej głośny jęk.
- To zdecydowanie najlepszy filmik wszech czasów - podsumował Kevcio, ogladając go już chyba 10 raz.
- Wiadomo. Na tamtych nie było nas - zaśmiała się blondynka, ciągle masując obolałe pośladki.
- Najgorzej jak się komuś wydaje - odpowiedział Nick, wyciągając do niej język.
- Dobra, foch - odpowiedziała.
- O matko, żartowałem.
- Odszczekaj to, pudlu - nabijał się Joe, pocieszając swoją dziewczynę.
- Phi. Więcej na mnie nie liczcie. Nawet głupiej kanapki wam nie zrobię. Możecie mnie teraz pocałować w... No, wiadomo.
- Ej! Ja nic nie powiedziałem- bronił się Joe.
- Nie!! Prosze cięa Pam, tylko nie to!! - Nick aż uklęknął przed nią
- O boże, Kevcio, dawaj kamerę! To trzeba nakręcić! - zaczęła się śmiać.
  Kevcio juz ją włączał, ale Nick szybko wstał i gwizdając niewinnie usiadł na kanapie.
- Lepiej nie, bo zaraz prasa będzie pisać, że zdradzam Honn z dziewczyną swojego brata.
- Ja bym cię nawet nie tknęła! - zaprotestowała - To, że jesteś przystojny, seksowny, boski, masz słodkie loczki, piękne usta...- zaczęła wyliczać.
- Ej, ej! Spokojnie - zaprotestowała Honn.
- No właśnie - poparł ją Joe.
- A tak... Więc o czym to ja? A tak. Więc to nie znaczy, że ja bym coś do ciebie mogła poczuć - dokończyła niezbyt przekonująco - I ten... No... Muszę do wc.
Nick zrobił dziwną mine, ale wzruszył ramionami i dalej oglądał tv. A blondynka weszła do wspomnianego wc i odetchnęła z ulgą.
- To było trochę... Eee... Dziwne - dziwiła się Honn.
- Trochę?! Ona obsypała go komplementami! Ona! Ta co podobno nienawidzi takiego czegoś! - wybuchnął Joe.
- Spokojnie! Przecież nic nie stało - Nick nie przejmował się zaistaniałą sytuacją.
- Tobie łatwo mówić - prychnął.
- Uspokój się- próbował go uspokoić, przewracając z irytacją oczami.
Właśnie wtedy wróciła z łazienki Pam.
- Coś się stało? - zapytała.
- Nie.... no zupełnie nic sie nie stało! - krzyknął Joe z ironią w głosie
- Oj, kochanie... Nie bulwersuj się tak - podeszła do niego i pogładziła go po policzku.
- Jak nie mam się bulwersowac skoro to on ma słodkie loczki, piękne usta, jest przystojny, seksowny i boski?! - wrzeszczał.
- Zapewniam cię, że ty jesteś seksowniejszy - powiedziała tylko.
- Haa wiadomo!- odpowiedział, chyba poprawiło mu to humor, a Nick, nie chcąc mu tego psuć, nie odezwał się.
- Kocham cię - szepnęła mu na ucho.
Chłopak usmiechnął się szeroko i usiadł na kanapie a obok niego usiadła Pam.
Tak na wszelki wypadek przytuliła się do niego, a potem zapytała:
- Daleko jeszcze?
- Jeszcze godzina i wysiadamy- krzyknął Kevciu z pomieszczenia kuchniopodobnego.
- To super...- westchnęła.
- Jesteśmy - powiedziało urządzenie, które Honn nazywała 'głosnikiem w ścianie', które przemawiało do nich z kabiny kierowcy.
- Łaaaa! Będzie koncert! - krzyknęła uradowana Pam i zawiesiła się swojemu chłopakowi na szyi.
- Tak, będzie koncert, bedzie koncert - krzyczał razem z nią i skakał z nią na rękach.
- Mamy dałna - podsumowała, śmiejąc się.
- I zaawansowaną psychozę - dodał Nick, przechodząc obok nich.
- Jest w ogóle takie słowo? - krzyknęła, wychodząc za nim i ciągnąc Joe'ego za rękę.
- Jest, ale wy go nie znacie, bo jak sami stwierdziliscie macie dałna - podsumował Nick i chichocząc wszedł do wielkiej hali.
- Ty gnido na sprężynach! - krzyknęła, a jej głos potoczył się po całym pomieszczeniu.
  Honn wybuchnęła śmiechem, gdy usłyszała ten tekst, a Nick zaczął uciekać po całej sali przed Pam.
- Jak cię dorwę, to ci wyrwę Zdzisia i rzucę na pożarcie rybkom!
- Nie, tylko nie moje męskie ego! - krzyczał.
- Phi. Ty tam prawie nic nie masz, więc o czym my w ogóle gadamy.
- A chcesz się przekonać?- Nick zatrzymał sięa a Pam prawie na niego wpadła.
  Spojrzała na niego jak na ufo i spaliła buraka.
- No pytam się - powtórzył.
- Ty... My... Teraz? - wyjąkała - Nie, czekaj, co ja gadam! Nie, nie chcę się przekonać.
- Żałuj - odpowiedział prowokujaco i minął ją, ocierając się o jej ramię.
  Przełknęła głośno ślinę i po chwili ruszyła w stronę swojego chłopaka. Na szczęście Joe nie widział tego i nic nie mówił. Za to Honn zmierzyła ją od stóp do głów, odwróciła się na pięcie i wyszła.
- A jej co? - zapytał.
- Eee...- zacięła się - Pewnie ma okres - wymyśliła na poczekaniu.

  Honn oparła się o ścianę, ciężko wzdychając. Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Próbowała sobie wmówic, że to, co widziała to tylko fatamorgana, ale przeciez to było naprawdę.
- Ej, ludzie, ruszcie się! Musimy jeszcze zrobić próbę! - krzyknął Kev ze sceny.
  Chłopcy pobiegli do niego, a chwilę później po wielkiej sali rozchodziło się echo ich pięknego głosu. Blondynka chciała wtedy podejść do Honn. Pogadać, wyjaśnić sytuację z Nickiem. Stanęła przed nią i zaczęła:
- Słuchaj, to wcale nie było tak, jak myślisz...
  Ona tylko spojrzała na nią złośliwie i nic nie powiedziała.
- No weź, nie mów, że się obraziłaś.
- Nie no co ty, na co? - odpowiedziała z ironią i diabelskim uśmieszkiem.
- Eeeee... Gniewasz się, tak? Ale Nick to tylko eeee... przyjaciel. On się wygłupiał. Przecież sama go znasz najlepiej.
- Chciałabym w to wierzyć. Dobra chodź, bo zaraz się zacznie - westchnęła i poprowadziła blondynkę za ręke z powrotem do hali.   Obie automatycznie włączyły zaciesz, widząc szalejących chłopaków. Skakali po scenie, robiąc jakieś zajebiste akrobacje. Nagle po sali rozległ się jakiś głoś.
- Za 5 minut wpuszczamy fanki.
- Już?! Może lepiej chodźmy za scenę, Honn, bo jak wpadną, to nas rozniosą - Pam zapaliła się mała lampeczka nad głową.
- Dobry pomysł - odpowiedziała i razem weszły za scenę, przyglądając się wszystkiemu z tyłu.
  Jonasi podbiegli jeszcze do nich na chwilę.
- Tak, tak, przyjmijcie Pamowe błogosławieństwo - zaśmiała się blondynka do Kevcia.
- I Honiowe też - zawtórowała jej Honn.
  Jej chłopak ucałował ją w czoło i w tym samym momencie usłyszeli huk, trzask i piski najaranych fanek.
- Kocham cię - powiedziała jeszcze Pam do Joe i wypuściła go z objęcia.
  Jonas Brothers wyszło na scenę. Teraz dziewczyny słyszały już tylko piski, płacz i krzyki: '' I love you Nick... I love you Joe.. I love you Kevin''. Chłopaki wyszczerzyli do nich swoje ząbki. Nie wszyscy - Kev zapomniał umyć. Śpiewali, tańczyli, gadali, wygłupiali się... Właśnie wtedy Honn przypomniała sobie, jak go poznała i dlaczego tak naprawde go pokochała. I miała szczerą nadzieję, że do końca życia nic się już między nimi nie zmieni. Po około godzinie JB zeszli ze sceni. Spoceni, śmierdzący, ale z bananami na twarzy.
- A fuj, weź mnie nie dotykaj, najpierw prysznic kochanie - nabijała się Pam popychając Joe w kierunku łazienki
- Właśnie dopatrzyłem się minusu tej trasy koncertowej - westchnął, ale usłuchał się i poszedł do łazienki.
- Nie narzekaj, przynajmniej robisz to, co kochasz - krzyknęła za nim
- To co kocham to ja robie w łóżku
- Chyba z poduszką - powiedziała normalnym tonem.
  Honn zaśmiała się i zmęczona, choc nie wiadomo po czym opadła na krzesło.
- Taa, tęskniłam za tym jego wyrazem twarzy
- A ja nawet nie widziałam, więc spoko - blondynka uśmiechnęła się i usiadła obok niej.

  Po 30 minutach chłopcy byli już pachnący i czyściutcy, więc wszyscy udali się do tour busa w dalszą podróż.
- Mam ochotę na banana- wypaliła ni z gruchy, ni z pietruchy zwariowana Pam.
- To było dwuznaczne pojęcie? - zapytał od razu Joe.
- Nie, to pojęcie ma trojaczki i płaci alimenty. Lepiej nie zadawaj pytań, tylko leć do sklepu.
- A ja mam ochotę na maślankę! - krzyknęła Honn - Chodź, Joe idziemy do spożywczaka - pociągnęła chłopaka i zostawili resztę za sobą, biegnąc w stronę sklepu.
- I kupcie lizaka! - krzyknęła za nimi panna P.
  Westchnęła głośno i poszła do niby-salonu. Wyprzedził ją Loczek i pociagnął ją na kanapę, splatając dłonie wokół jej talii.
- Ekhem...- zaczerwieniła się i starała zabrać jego ręce.
  Nick również spalił cegłę i odskoczył na drugi koniec kanapy. Oboje się nie odzywali. Dziewczyna spojrzała na niego ukradkiem.
- Ja pójdę... Ten... Muszę...- zająkała się i wstała.
- Do wc? - dokończył za nią, uśmiechając się prowokująco.
  Kiwnęła niepewnie głową i ruszyła w tamtym kierunku.
- Moge dotrzymac ci towarzystwa, jeśli chcesz.
- Towarzystwa? - zapytała nerwowo przełykając ślinę.
- Tak, właśnie tak - chłopak niebezpiecznie zbliżał się do niej, a ona cofała się niepewnie do tyłu. W końcu dotarła do ściany i przyległa do niej całym ciałem.
- Nick...- szepnęła, odwracając od niego głowę.
- He? - spytał cicho, oddechem penetrując jej szyje.
- Ty nie...- zaczęła, ale nie wiedziała, co mówić dalej.
  W głowie zaświtało jej, żeby go odepchnąć. Podniosła więc ręce w takim właśnie zamiarze. On przewidział to i chwycił ją za nadgarstki.
- Wiem, że tego chcesz - szepnął, wpatrując się w jej oczy.
- A ty? - zapytała, unikając jego wzroku.
- A jak myślisz? - wziął ją za brode i zmusił do tego, żeby na niego patrzyła.
- Ale...- jak zwykle nie dokończyła.
  Serce biło jej jak szalone. Wiedziała, że robią źle, ale nie mogła się opanować. Zmieniła wyraz twarzy na odważniejszy.
- No wreszcie - uśmiechnął się do niej.
  Zaczęli zbliżać do siebie twarze. Czuli już swoje oddechy i już mieli poczuć smak swoich ust, kiedy usłyszeli czyjeś kroki.
Nie zdążyli nawet od siebie odskoczyć.
- Ej, słuchajcie...- to był Kevin - Eeeeee... A co wy tu?
- No, Pam, oddaj to - wykręcił się Nick, odkakując od niej.
- No przecież ci mówię, że nie mam! - odpowiedziała, siląc się na obojętny ton.
- No jak nie masz? - nadal udawali.
- Dobra, dobra. I tak widziałem. Nie popieram, jestem zły i w ogóle. Cieszcie się, że jestem taki fajny i nie powiem nikomu, ale żeby się to już nie powtórzyło - powiedział, po czym trzasnął drzwiami i wyszedł.
  Dziewczyna wbiegła szybko do łazienki i zaczęła głęboko oddychać.
- Nic się nie stało, nic się nie stało...- powtarzała sobie.
- Ej, Pam, wyjdź. Przecież Kevin nie powie - uspokajał ją przez drzwi łazienki.
- Odejdź! Nie mogę się skupić!
- No wyjdź! Oni zaraz przyjdą, więc musimy udawać, że jest wszystko ok!
- No to idź. Ja tu sobie posiedzę.
- Jak chcesz - odpowiedział zdezorientowany.
  Wiedział, że źle zrobił, ale czy żałował? Własnie nie za bardzo. A co z Honn ? Nad tym musiał się zastanowić.

- Pam, mam banany! I nawet mandarynki mieli! O i jeszcze jakieś lizaki, co podobno fajnie musują! - do busu wparowali zakupoholicy, a Joe od razu zaczął się drzeć.
- A ja mam maślankę - naśladowała go Honn.
  Pokicała do swojego ukochanego i od razu wyczuła, że coś jest nie tak. Wzięła łyka swojego napoju i z truskawkowym wąsem pod nosem zapytała:
- Co, coś się stało?
- Nic. Smakowicie wyglądasz - zaśmiał się i pocałował jej górną wargę.
  Oderwała się od niego i schowała za siebie maślankę
- Wara mi od niej! Pamietaj! Nie wolno ci się do niej zbliżać - uśmiechnęła się.
- No jasne, jasne - odpowiedział, odwzajemniając uśmiech.
- A gdzie moja Bananowa Pani? - zapytał Joe.
- Siedzi w łazience - odpowiedział szybko i włączył telewizor.
  Honn w tym czasie zaniosła ich zakupy do kuchni i zaczęła je rozpakowywać, wkładając wszystko do odpowiednich szafek.
- Pam, mam banany! - krzyknął Joe, stając pod drzwiami łazienki.
- Zostaw je pod drzwiami i się oddal - powiedziała.
- A co się stało? Wyjdź tu do nas, wymienimy się wrażeniami z koncertu- zachęcał ją.
- Dobra...- westchnęła po namyśle.
- No wreszcie!- uśmiechnął się do niej.
  Chwycił ją za ręke i wprowadził do salonu. Zrezygnowana usiadła obok niego i zabrała się za konsumowanie banana.
- No więc? Jak wam się podobało?- zaczął Kevin, który właśnie wszedł do pomieszczenia, posyłając Nickowi i Pam groźne spojrzenie.
- Ah, było fantastycznie. Jak ty super grasz na gitarze! A Joe tak ślicznie śpiewa...- zachwycała się jasnowłosa.
  Kevin patrzył na nią jak na ufo. Był pełen podziwu, że umie tak udawać.
- Tak! Było świetnie! Brzęk! Brzęk - Honn zaczeła udawać Nicka, wywijając włosami na wszystkie strony
- No a wy? Cieszycie się, że wróciliście? - zagadnęła Pam, śmiejąc się z brunetki.
- Narazie jest dobrze, zobaczymy co bedzie później- spoważniał Nick.
- Później, no właśnie. Dobrze gadasz - poparł go Joe, kradnąc gryza banana od dziewczyny.
- Jestem strasznie zmęczony- powiedział Nick, przeciągając się na kanapie.
- Ciekawe po czym? - spytał Kevin, wpatrując się w niego podejrzanie.
- Ja tam go rozumiem - wtrącił Joe - Ten koncert i w ogóle.
- I w ogóle - zaakcentował jego słowa najstarszy.
- To ja idę do łazienki - powiedziała szybko blondynka i już jej nie było.
- Co ona ma z tą łazienką? - spytała Honn.
- Może ją lubi? - odpowiedział pytaniem Nick i pociągnął ją do ''sypialni''.

- Ej, co ty tam robisz? - dopytywał się średni Jonas, stojąc pod drzwiami.
- Biorę prysznic. Idź spać, ja dojdę - odpowiedziała.
  Tak więc posłuchał jej. Po kilkunastu minutach wszyscy smacznie spali.

  Następnego dnia pobudka była już o 9.00, ponieważ tym razem koncert był już o 11.00.
- A nie możecie iść saaaaaaaaami? - zapytała Pam, ziewając - Nie wyspałam się, bolą mnie plecy, mózg mi się przegrzał, mam eeee... rozdwojone końcówki. No koszmar po prostu. Mogę zostać? - uśmiechnęła się ślicznie do Josepha.
- Przestań Pam, dali wstawaj! Będzie fajnie! Tym razem zabiorą nas na scenę. Prawda, Joe? - Pam zapomniała, że dzieli sypialnie z resztą społeczeństwa i nie zostało jej nic innego jak wstanie i pójście z nimi na koncert.
  Znowu dotarli na jakąś halę. Chłopaki znowu zaczęli próby. A blondynka usiadła na jakimś krześle i prawie spała.
- Pam, zbudź się! Nie ma spania, jeszcze chwila i bedziemy szaleć na scenie, a najarane fanki obedrą nas ze skóry - śmiała się Honn, skacząc obok niej.
- Nie chcę...- marudziła - Ja chcę spać. Czy Joe ma przy sobie poduszkę? - zapytała głupio.
- Yhym, nawet dwie, ale są na scenie - odpowiedziała jej równie głupio.
- Hę? - spojrzała na nią nieprzytomnie.
- Dobra, jeszcze 10 minut, chłopaki - usłyszeli głos jakiegoś gościa.
- To śpij sobie te 10 minut, a zaraz bedziemy szaleć na scenie - Honn skakała jak głupia.
  Pam miała ochote ją ukatrupić, ale przecież nic nie mogła zrobić.

- Ja nie wyjdę!
- Ale przecież ci mówiłam, że wychodzimy dzisiaj.
- Pewnie spałam. Ja nie idę! - jasnowłosa z przerażeniem stwierdziła, że zaraz chłopaki poproszą je na scenę.
- Nie marudź! Bo wyślemy cię z powrotem do Dennise, która będzie cię karmiła bigosem. Łaaa - Honn zbliżała się do niej jak upiór z horroru szepcząc ''bigoooossss, biiiigooooss''.
- Grzybki! - odgryzła się.
- Biiigoooosss.
- Co wy robicie? - spytał zdezorienowany Nick, stojąc przy drzwiach garderoby.
- Wymieniamy się doświadczeniami kulinarnymi - Pam wzruszyła ramionami - I muszę do wc.
- Pam, masz zatwardzenie?- krzyknęła za nią Honn.
- Mówiłem ci, ona poprostu lubi - odepchnął ją od drzwi przerażony Nick.
  Coraz bardziej żałował tej wczorajszej sytuacji, ale przecież nie mógł dać tego po sobie poznać.

-... no, dziewczyny, chodźcie do nas - krzyknął Joe w odpowiednim momencie podczas koncertu.
  Honn pociągnęła zaspaną Pam w kierunku sceny i razem wleciały na nią jak opentane. Na sali rozległ się pisk, a niekiedy można było usłyszeć ''nie chcemy was''.
- Ekhem... Mogę, Joe? - zapytała cicho jasnowłosa, wskazując na mikrofon.
- Tak więc chcę wam powiedzieć, że mam was głęboko w du...- tutaj Joe odchrząknął - ...żej szafie - dokończyła dziewczyna - I gdyby nie mój chłopak, nawet nie zaszczyciłabym was moją skromną osobą. Dziękuję.
  Honn patrzyła na nią jak na jakąś psychicznie chorą i aż otworzyła buzię ze zdziwienia.
- Pam oszalałaś? Ona nas teraz rozszarpią! Wiesz jak będa o nich teraz pisać?- wyszeptała jej na ucho.
- A tam, się przejmujesz. Taka prawda. Te zdałnione zdziry, pieprzone gówniary, niedorobione... W każdym razie wiesz o co chodzi.
- No ale one nic nie zrobiły! Oprócz tego, że kochają do szaleństwa naszych chłopaków.
- Nie lubię ich.
- Łeee tam, pierdzielisz- odpowiedziała i opuściła ją, podchodząc do grającego właśnie swoją solówkę Nicka.
  A ona? Ona tak po prostu zeszła ze sceny. Joe spojrzał pytająco na Honn, ale ona tylko wzruszyła ramionami.
  Wreszcie koncert się skończył. Wszyscy zeszli ze sceny i weszli za kulisy. Tam ujrzeli śpiącą Pam. Joe wziął ją delikatnie na ręce, tak by się nie obudziła i wszyscy razem poszli do tour busa.

Jonasowex3

aslxsajlo : :

Archiwum

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
2324252627281
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
303112345

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

rozne-odcienie-milosci | i-am | miki33 | sonko1309 | martusiaaa | Mailing